23 października 2018
18:30
Adam Bucholz
FIS wprowadza nowinki technologiczne do Pucharu Świata. Zmiany dla trenerów oraz widzów

W nadchodzącym sezonie trenerzy, zawodnicy i widzowie mogą spodziewać się zmian związanych z Pucharem Świata w skokach narciarskich. Wszystko za sprawą testowanych ostatniej zimy czujników przymocowanych do nart skoczków. Dyrektor cyklu, Walter Hofer zdradził naszej redakcji sekrety nowych rozwiązań technologicznych.

Pierwsze co nadchodzącej zimy rzuci się w oczy kibicom to zmiany w transmisji z zawodów Pucharu Świata. Na ekranie widoczne będą nowe dane dotyczące prób skoczków. Wszystko za sprawą dwóch systemów wykorzystywanych przez FIS.

- W trakcie zjazdu zawodników ze skoczni będziemy korzystali z ośmiu kamer, z czego dwie będą używane wyłącznie na wysokości progu obiektu. W tym zagadnieniu nie potrzebujemy jeszcze sensorów, ponieważ wspomniany sprzęt zarejestruje wszystko co jest związane z najazdem na próg. Prędkość, wybicie, ruch zawodnika. To pierwszy system - wyjaśnia Walter Hofer.

- W drugim systemie chcemy wykorzystać sensory przymocowane do nart zawodników. Na podstawie czujników będziemy w stanie zaprezentować na ekranie porównanie lotu dwóch wybranych zawodników z dowolnej perspektywy - dodaje Austriak.

Oprócz prędkości zawodnika w momencie wybicia z progu, widzowie poznają również tego typu wartości po przebyciu 20 metrów w locie oraz w momencie lądowania. Zaprezentowana zostanie również wysokość skoczka nad ziemią oraz kąt pomiędzy jego nartami.

- Ten format graficzny będzie dostępny dla wszystkich operatorów telewizyjnych odpowiadających za sygnał transmisji. I to od nich będzie zależeć, czy skorzystają z tej usługi podczas swoich zawodów. Pomiary z czujników będą bowiem nie tyle ważne z perspektywy widza, co dla trenerów, którym będą udostępniane - tłumaczy dyrektor Pucharu Świata.

Szkoleniowcy będą mogli otrzymać dane dotyczące lotu każdego swojego zawodnika. Wśród informacji znajdą się wysokość skoczka nad ziemią, kąt między nartami, lewy i prawy kąt natarcia oraz obrotu, prędkość horyzontalna, wertykalna oraz rzeczywista. Pomiary będą wykonywane co każde 20 metrów lotu.

- Czujniki nie potrzebują satelitarnej technologii GPS, a będą opierać się na własnym systemie. Sensory będą częścią ruchomą całej aparatury znajdującej się w pobliżu skoczni - zapowiada Hofer.

Nowy format grafiki telewizyjnej miał być testowany podczas finałowych konkursów Letniego Grand Prix w Klingenthal. Ostatecznie rywalizacja na Vogtland Arenie została odwołana z powodu zbyt silnego wiatru. - Będziemy mieli seminarium telewizyjne, na którym będziemy przekonywać do korzystania z naszego systemu. Nowe grafiki zostaną na pewno użyte podczas Turnieju Czterech Skoczni oraz Mistrzostw Świata w Seefeld - zapewnia działacz FIS.

[reklama]

System z wykorzystaniem czujników na nartach zawodników tworzony jest w ścisłej współpracy z wieloletnim partnerem Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, firmą Swiss-Timing. - To bardzo droga technologia. Bardzo kosztowny jest zwłaszcza jej rozwój, ale nie była ona tworzona specjalnie z myślą o skokach narciarskich. My po prostu zaadaptowaliśmy gotowy projekt - przyznaje Austriak.

- Nadrzędnym celem otrzymywania tych danych jest rozwój skoków narciarskich, ale chcielibyśmy również wykorzystywać część tych informacji w transmisjach telewizyjnych - mówi Walter Hofer, jednocześnie dodając: - Krajowe związki narciarskie przyznały, iż nie posiadają środków do tworzenia i rozwoju tego typu technologii na własną rękę. Teraz wszystkie federacje będą miały dostęp do tych danych za darmo, gdyż system będzie opłacany z praw telewizyjnych.

Przeczytaj też o planowanych nowościach w kalendarzu Pucharu Świata 2019/2020 >>>