01 listopada 2018
06:28
Adrian Dworakowski
"Płoną świeczek szeregi, płoną świeczek tysiące..."

Tradycyjnie, jak co roku 1 listopada w dniu zadumy, refleksji i nostalgii, wspominamy na naszych łamach osoby z szeroko pojętego świata skoków narciarskich, które pożegnaliśmy w ciągu minionych dwunastu miesięcy.

9 listopada 2017 roku zmarł Gene Kotlarek, amerykański skoczek, a następnie trener. Był dwukrotnym olimpijczykiem (1960, 1964), uczestnikiem mistrzostw świata (1966), rekordzistą USA w długości skoku narciarskiego. Największy międzynarodowy sukces odniósł w 1960 roku w Planicy, zajmując piąte miejsce w Tygodniu Lotów Narciarskich. Był rekordzistą dziesięciu skoczni, w tym obiektu na Holmekollen, gdzie w 1963 roku uzyskał 81,5 m. Karierę zakończył w 1967 roku w wyniku doznanej na skoczni w Westby kontuzji kostki. W latach 1968-70 był trenerem reprezentacji amerykańskich skoczków.

27 listopada w Wiedniu odszedł w wieku 64 lat Czesław Janik, mistrz Polski z 1973 roku z Wisły Malinki. Wcześniej zdobył tytuł mistrzowski w kategorii juniorów. Również w 1973 roku zajął drugie miejsce w mocno obsadzonych międzynarodowych zawodach rozgrywanych w ramach Memoriału Bronisława Czecha i Heleny Marusarzówny. Był igelitowym rekordzistą świata. W 1970 roku we Frensztacie uzyskał 87 metrów. Karierę zakończył przedwcześnie, w wieku 25 lat po doznanej na skoczni kontuzji barku. Zamieszkał w Poroninie, gdzie pracował m.in. Jako strażak, potem przeniósł się na stałe do Austrii.

21 lipca zmarł w wieku 79 lat Wiktor Rjabinkin. Na kartach radzieckiej historii skoków narciarskich zapisał się tym, że jako pierwszy skoczek znad Wołgi przekroczył na nartach odległość 100 metrów, a miało to miejsce w latach 60-tych, kiedy to Związek Radziecki dysponował jedną z najsilniejszych reprezentacji na świecie. Wielokrotnie stawał na podium krajowych i międzynarodowych zawodów. Karierę skoczka zakończył przedwcześnie, w wieku 24 lat. Resztę swojego życia poświęcił pracy trenerskiej, szkoląc młodych adeptów skoków w szkole sportowej w Kawgołowie.

1 września Rosjanie pożegnali innego trenera i sędziego skoków narciarskich z Kawgołowa, Władimira Bubenowa. Miał 65 lat. Do 1978 był aktywnym skoczkiem. Brał udział w najważniejszych imprezach, mistrzostwach świata, mistrzostwach świata w lotach czy Turnieju Czterech Skoczni, nie odniósł jednak znaczących międzynarodowych sukcesów, mimo że jako junior zapowiadał się na skoczka dużego formatu.

We wrześniu w wieku 93 lat zmarł Hans Ostler. Był jednym z inicjatorów powstania Turnieju Czterech Skoczni i w różnym charakterze był z nim związany od samego początku jego istnienia, czyli od 1953 roku. W latach 1988-2003 był szefem imprezy. Jako delegat techniczny i sędzia pracował na siedmiu igrzyskach olimpijskich i dwudziestu Mistrzostwach Świata w Narciarstwie Klasycznym. Był ponadto honorowym prezesem Skiclub Partenkirchen. Jego największym wkładem w rozwój skoków narciarskich było wdrożenie elektronicznego pomiaru odległości skoku. Niemal do samego końca swego długiego życia brał udział jako kibic w konkursach skoków.

W ostatnich dnia Słoweńcy pożegnali wielce zasłużonego dla tamtejszych skoków trenera, Lukę Koprivska, który odszedł w wieku 77 lat po długiej i ciężkiej chorobie. W latach 70-tych był szkoleniowcem w klubie SSk Ilrija Lublana. Pod jego okiem rozwijały się talenty takich skoczków jak: Matjaz Debelak, Vasja Bajc, Primoż Ulaga czy Miran Tepes. Jako trener reprezentacji, najpierw Jugosławii a potem Słowenii, zdobywał medale olimpijskie i mistrzostw świata. W 1988 roku w Calgary Debelak wywalczył brązowy medal na dużej skoczni, a reprezentacja Jugosławii drużynowe srebro. W 1991 roku Franci Petek został mistrzem świata na dużej skoczni w Val di Fiemme.

[reklama]

W takim dniu jak dzisiejszy warto wspomnieć tez tych, którzy swoje życie stracili na skoczni. Artykuł na ten temat można przeczytać tutaj.

***

Dzień jesienny tak cicho
Jak liść zżółkły opada;
Złoto ma z października
Smutek ma z listopada.

(...)

Płoną świeczek szeregi,
Płoną świeczek tysiące,
Powiewają płomyki
Zamyślone i drżące.

Więc płomykiem jak dłonią,
Dłonią ciepłą i jasną,
Pozdrawiamy tych wszystkich,
Których życie już zgasło.

Hanna Łochocka: "Płoną świeczki"