30 listopada 2018
19:30
Dominik Formela
Hula, Wolny i Kot komentują piątek w Rosji

Reprezentanci Polski w komplecie awansowali do sobotniego konkursu indywidualnego w Niżnym Tagile. Na obiekcie HS134 o pucharowe punkty powalczą m.in. Stefan Hula, Jakub Wolny i Maciej Kot, którzy w doskonałych nastrojach opuszczali rosyjską arenę, co uwieczniły kamera i mikrofon Skijumping.pl.

Stefan Hula (31.miejsce w kwalifikacjach) :

- Mój pierwszy piątkowy skok był bardzo dobry. W drugiej rundzie treningowej pojawiło się kilka problemów, a w kwalifikacjach wyszło to pół na pół. Trzeba jednak podkreślić, że premierowy dzień w Niżnym Tagile przywitał nas trudnymi warunkami wietrznymi, które nie były miarodajne. Oby w kolejnych dniach aura była dla nas łaskawsza, co zaowocuje fajnym konkursem.

Jakub Wolny (23. miejsce w kwalifikacjach) :

- Pogoda dała nam dzisiaj w kość, bo było naprawdę zimno. Moje piątkowe próby nie były złe, ale określiłbym je mianem średnich. Przez cały dzień funkcjonowałem całkowicie niewyspany, gdyż nie mogłem przestawić się na lokalny czas, przez co nie spałem w nocy. Mam nadzieję, że z piątku na sobotę już mi się to uda.

[reklama]

Maciej Kot (8.miejsce w kwalifikacjach):

- Samopoczucie jest bardzo dobre! Jesteśmy w mroźnej Rosji, w kraju odważnych ludzi, gdzie ludzie kąpią się w jeziorze przy -16 stopniach. Trudno tego nie docenić i nie podziwiać tych ludzi… Na bazie tego postanowiłem pójść na skocznię i też wykazać się odwagą, aby skakać daleko. Myślę, że to mi się udało. Czy i mnie czeka kąpiel w jeziorze? Zobaczymy – zapowiada roześmiany 27-latek.

- W Niżnym Tagile nie ma czasu na zwiedzanie, to nie jest wycieczka. Przyjeżdżamy tu na robotę, którą trzeba wykonać. Pobyt tutaj to ciężka praca. Rano siłownia, potem odpoczynek, wyjazd na obiekt, a tam rozgrzewka i trzy skoki, a następnie regeneracja przed kolejnym dniem… - kontynuował w żartobliwym tonie zakopiańczyk.

- Mówiąc poważnie, dziś moje skoki wyglądały znacznie lepiej niż w Wiśle i Ruce. Cały czas występuje skrzywienie w locie, natomiast nie było na tyle duże, żeby nie dało się go skorygować. Druga faza lotu wyglądała należycie, co pozwalało mi wykorzystać dobre warunki, które były dziś na obiekcie. W Finlandii ten świder powodował awaryjne lądowania, ale tutaj udało się już nad tym zapanować. Było lepiej, ale takich skoków trzeba oddać 10-20, aby ustabilizować ten poziom i lecieć prosto, bo to jest mój cel. To pozwoli mi latać jeszcze dalej.

Korespondencja z Niżnego Tagiłu, Tadeusz Mieczyński