01 grudnia 2018
21:00
Dominik Formela
Kamil Stoch ocenia sobotnie zawody w Rosji

Pierwszy konkurs w Niżnym Tagile zakończył się dla Kamila Stocha siódmym miejscem. Reprezentant Polski, który w sobotę skoczył 123,5 metra oraz 129 metrów, utrzymał drugą pozycję w klasyfikacji generalnej, a do liderującego Ryoyu Kobayashiego z Japonii traci aktualnie 94 punkty.

- Polskie podium dziś było, ale nie dla mnie <śmiech>... Siódme miejsce jest w porządku, jak na poziom aktualnych moich skoków. Mając na uwadze delikatną loterię wietrzną, która dziś była, można być usatysfakcjonowanym. Dużo emocji dostarczył dziś Piotrek. Te są zawsze, gdy czeka się na dole ze świadomością, iż któryś z kolegów jest wysoko po pierwszej serii. Życzy mu się jak najlepiej i w większości czekamy na tego ostatniego. Kiedy jest dobrze, jest radość.

- Co poczułem, gdy pojawiła się ostateczna różnica między Piotrkiem a Forfangiem? Oszukali go <śmiech>! Mówiąc poważnie, warunki nie były stuprocentowo miarodajne, ale tak jest zawsze na początku sezonu. Nie ma powodów do lamentowania. Drugie miejsce, choć było blisko wygranej, też jest super. Myślę, że bardzo cieszy się z przebiegu tego dnia.

[reklama]

Jak Kamil Stoch ocenia występ lidera Pucharu Świata, który nie utrzymał prowadzenia z półmetku zmagań? - Nie sądzę, aby Ryoyu szybko miał zapomnieć jak się skacze. Dziś, czy w piątek, skakał tutaj dobrze. Trzecia pozycja nie jest katastrofą, zadyszką czy bólem dla niego.

- Ja do kolejnych startów podchodzę ze spokojem, bo swoje już przeżyłem. To będzie długi sezon, co często będę powtarzał. Nie ma powodów, aby już teraz spinać się czy gorączkować. Siódme miejsce, na wstępie sezonu, nie jest niczym nadzwyczajnym. Przed nami jeszcze dużo konkursów i pewnie pojawią się jakieś kryzysy, choć mam nadzieję, że nie.

Korespondencja z Niżnego Tagiłu, Tadeusz Mieczyński