05 stycznia 2019
01:58
Agnieszka Żarnowiecka
Wypowiedzi Kubackiego, Huli i Wolnego po konkursie w Innsbrucku

Dawid Kubacki oraz Stefan Hula, jako dwaj z trzech Polaków, zakwalifikowali się do serii finałowej konkursu 67. Turnieju Czterech Skoczni w Innsbrucku. Nieco gorzej poszło Jakubowi Wolnemu, który zakończył rywalizację na 34. miejscu. Co mieli do powiedzenia nasi zawodnicy po słabszym dniu na Bergisel?

Dawid Kubacki (18. miejsce, 130 m i 116 m):

– Noty za pierwszy skok nie były złe. Zdziwiony byłem jedynie pomiarem za wiatr. Dostałem sporo punktów ujemnych, mimo tego, że nie czułem pod nartami huraganu. Ja na to, niestety, nie mam wpływu. Nic z tym nie mogę zrobić, więc trzeba walczyć dalej – ocenia 28-latek.

– W pierwszej serii oddałem fajny skok. W drugiej warunki nie były dobre, wyszedłem późno z progu i przez to skok był słabszy, zabrakło odległości. Tutaj każdy metr czy dwa mają znaczenie. Będę pracował dalej, bo wiem, że stać mnie na dobre skoki i wierzę w to, że mogę pokazać to już od soboty.

– Dopiero w Bischofshofen okaże się jakie miejsce zajmę w turnieju. Dla mnie nie ma większego sensu, aby skupiać się na tym teraz. Nie zmienia to sposobu, w jaki powinienem skakać, więc robię dalej swoje. Do kolejnych konkursów mamy jeszcze trochę czasu. Wierzę w siebie, swoje umiejętności i to, że może to być dla mnie bardzo dobry sezon. Będę na to pracował.

[reklama]

Stefan Hula (30. miejsce, 120 m i 112 m):

– Szkoda, że popsułem drugi skok, ale jakieś pozytywy po dzisiejszym konkursie są. Skok w serii próbnej i pierwszy konkursowy były dużo lepsze. Cały czas walczę o powrót do dobrej formy, ale jeszcze potrzeba mi trochę czasu.

– Wczoraj i dzisiaj było już na skoczni lepsze czucie. Nie było kalkulowania i nie bałem się popełnienia błędu. Cały czas próbuję. Nie wyjdzie? To trudno, ale chcę złapać jak najlepsze czucie.

– Nie spodziewałem się skoków z belki numer 1 lub 0. Jest lekki wiatr z przodu, więc w przyszłości chyba będą musieli dobudowywać rozbieg <śmiech>... Cały czas poziom skoków idzie do przodu, dyscyplina się rozwija. W zeszłym roku w Trondheim było bardzo ekstremalnie. Wszystko zależy jednak od warunków. Jeżeli wiatr powiewałby z tyłu, to podnosilibyśmy belki do góry.

Jakub Wolny (34. miejsce, 116,5 m):

– Dzisiaj pojawiły się błędy związane z odbiciem. Szkoda, bo chciałem się tutaj dobrze pokazać, ale nie wyszło i przez to jestem trochę zły na siebie. Czułem się bardzo dobrze, byłem też zmobilizowany, ale nie udało się oddać dobrych skoków – skomentował najmłodszy z kadry reprezentacji Polski obecnej w Innsbrucku.

Korespondencja z Innsbrucku, Dominik Formela