11 stycznia 2019
21:00
Dominik Formela
Żyła i Kubacki po kwalifikacjach w Predazzo

Dawid Kubacki utrzymuje wysoką dyspozycję z 67. Turnieju Czterech Skoczni. 28-latek był najlepszym z Polaków we wszystkich piątkowych seriach w Predazzo, gdzie do coraz lepszego skakania powraca Piotr Żyła. Kubacki w kwalifikacjach zajął trzecie miejsce, a Żyła, który dużo punktów stracił na notach za styl, finiszował szesnasty.

Dawid Kubacki:

Tory najazdowe starego typu to w jakimś stopniu utrudnienie? - Nie nazwałbym tych torów starymi, bo pewnie wycinali je w tym roku <śmiech>… Tutejszy wyciąg krzesełkowy ma już trochę lat, ale sprawuje się bardzo dobrze. Powiedziałbym, że lepiej od wielu nowoczesnych. Wsiada się i jedzie na górę, nie mając problemu w postaci czekania. Szczerze przyznam, że takie rozwiązania są znacznie lepiej od kolejek czy wagoników.

- W czym przeszkadzały komuś wyciągi krzesełkowe, że odchodzi się od nich na skoczniach? One jeździły, działały i nie było kłopotów. Przychodziło się i ruszało w stronę rozbiegu. Nie trzeba było marznąć czy czekać, a na dodatek można sobie usiąść, a nie stać, jak choćby w Bischofshofen. Tam czasami trzeba było się wracać, ponieważ tamtejsza konstrukcja ulegała awariom i nie bardzo chciała działać. Pod tym względem stare wyciągi są dobre, bo jak ma prąd, to pojedzie. Nowe niekoniecznie… - dodaje Kubacki.

Jak 28-latek ocenia swoje piątkowe próby? - Wszystkie były całkiem udane. Zarówno treningowe, jak i kwalifikacyjny. Wiadomo jednak, że jest nad czym pracować. Mimo wszystko, mogę być zadowolony z tego dnia. Nie wiedziałem nawet, że debiutuję tutaj w zawodach Pucharu Świata <śmiech>…

[reklama]

Piotr Żyła:

- Nie do końca udawało mi się składać dziś do lądowania… Źle podchodziło mi się do zeskoku. Trochę mną skręcała, a potem nie dało się z tego wykonać poprawnego telemarku. Ogólnie był to porządny dzień. Zarówno w drugim skoku treningowym, jak i kwalifikacyjnym, tonęła mi końcówka narty. Wszystko da się jednak poprawić.

Czy czwartkowe zmiany lotów polskich skoczków miały jakikolwiek wpływ na przygotowania do zawodów we Włoszech? - Faktycznie, było troszkę zmian logistycznych. Nie skupiałem się jednak na tym. Wsiadłem w samolot i leciałem <śmiech>… Nie zgubię się, bo na lotniskach zawsze trzymam się stada <śmiech>.

- Predazzo na przestrzeni lat nic się nie zmieniło. Fakt, że mamy tutaj klasyczny najazd z torami wycinanymi w lodzie, nie ma większego znaczenia. Raczej nie ma dużej różnicy. Na klasycznych torach więcej się dzieje, bo trochę bardziej rzuca.

- Po Turnieju Czterech Skoczni już jest dobrze – zakończył 31-latek.

Korespondencja z Predazzo, Dominik Formela